Recenzja: Zielono mi

mcov_Zielono_mi           Laura ma zielone oczy, zielonego garbusa
i zielono w głowie. Wraz z przyjaciółką prowadzi przytulny sklep z ekologicznymi kosmetykami. Jest młoda, atrakcyjna, wesoła, roztrzepana
i… ma wyjątkowego pecha w relacjach damsko – męskich. Nawet wakacyjny wyjazd do miejsc pamiętanych z dzieciństwa kończy się wielkim uczuciowym rozczarowaniem a banalna randka
w ciemno z misiowatym informatykiem daje początek bolesnej katastrofie. Wszystkie te doświadczenia oraz inne zbiegi okoliczności dają jej wiedzę o samej sobie. Laura dojrzewa, zyskuje świadomość tego, czego tak naprawdę chce od życia. Ale czy to w efekcie dostanie?

            W „Zielono Mi” zabawne sytuacje przeplatają się z życiowymi dylematami, przyjaźń z miłością a troski z radościami. Rodzicielstwo i macierzyństwo staje w kontrze do zdrady i seksu bez zobowiązań. Mimo to lub właśnie dlatego powieść jest więcej niż optymistyczna. Pokazuje, jak czerpać radość z życia i co robić, by zarażać innych pogodą ducha. Książka jest lekką komedią romantyczną, ale nie romansem. Wszystko to w przystępnej formie dla każdego. Pisane lekkim piórem, doprawione humorem
i szczyptą ironii. Jednym słowem – dużo śmiechu, dużo miłości i jeszcze więcej wątpliwości.

Dystrybucja: Publio.pl, Virtualo.pl, Nexto.pl

Premiera: 15 września